Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
sstawny
Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
34
  • [awatar]
    sstawny
    Rok 1979 w Irlandii Północnej nie należał do spokojnych. Zamachy Irlandzkiej Republikańskiej Armii i odwety Ulsterskich Sił Ochotniczych rozkręcały spiralę bezsensownej przemocy. W tym czasie na małej irlandzkiej wysepce pojawia się angielski malarz Lloyd szukający wśród wysokich klifów artystycznego natchnienia. Zaraz po nim przypływa francuski językoznawca Jean-Pierre Masson, który bada i stara się ocalić od zapomnienia zanikający język irlandzki. Tych dwoje, skonfliktowanych ze sobą przybyszów z zewnątrz, wzbudza żywe zainteresowanie mieszkańców wyspy, burząc ich odwieczny porządek rzeczy i zapowiadając nieuchronne zmiany. • Powieść Audrey Magee wydaje się w głębszym sensie być opowieścią o ucieczce. Każdy z głównych bohaterów przed czymś ucieka: J-P Masson przed traumami dzieciństwa, Lloyd przed niedocenieniem, Mairead przed wspomnieniami, James przed przeznaczeniem. Mała wyspa dla jednych może być ucieczką, dla innych więzieniem, nieskalaną nowoczesnością oazą lub miejscem bez przyszłości. • Nostalgiczna ta opowieść o życiu, które nieuchronnie i wbrew oczekiwaniom niektórych się zmienia. Nie jest to jednak spokojna narracja. Tłem zwykłego, szarego życia na wyspie są komunikaty o aktach przemocy w Ulsterze. Wyspiarski światek też kipi małymi zatargami, sprzecznościami, konfliktami. Czy ktokolwiek jest tu szczęśliwy? Warto samemu popłynąć na wyspę i osobiście się o tym przekonać.
  • [awatar]
    sstawny
    Jak często zazdrościmy innym lepszego, bogatszego życia? Ile razy marzymy, żeby się z nimi zamienić na role? • Taki przypadek przytrafił się małżeństwu Karin i Kai. Przypadkowe spotkanie przez Karin dawnej, nomen omen, znienawidzonej koleżanki ze szkoły Iris Vilden, zaowocuje propozycją zamieszkania w jej luksusowej letniej rezydencji nad klifowym wybrzeżem. Dla Karin to niecodzienna sytuacja, żeby poczuć się trochę jak bogata właścicielka internetowej firmy. Wczucie się w rolę zaczyna wciągać, zwłaszcza, gdy trzeba udawać swój status majątkowy przed napraszającymi się sąsiadami z klifowej zatoczki. Nawet małomówny dotąd Kai dopasowuje się do nowej sytuacji. Gra wciąga jeszcze bardziej, gdy Karin zapoznaje poczytną autorkę swoich ulubionych powieści Hilmę Ekhult. Drobne kłamstewka rodzą następne i podstępnie oplatają zacieśniające się relacje międ­zysą­sied­zkie­. Co z tego może wyniknąć? Jak to się może skończyć? • Tu właśnie mam największy przytyk do autorki. Zakończenie, choć mocno przewidywalne, nie daje do końca jasnej odpowiedzi po co toczyła się ta cała dziwna farsa i kto nią tak na prawdę nakręcał. Mimo tego, lekturę książki uważam za całkiem interesującą. I to, co z niej wyniosłem, to przekonanie, że zamiast zazdrościć innym, powinniśmy bardziej doceniać dobre rzeczy, które ofiarowuje nam nasze, własne życie.
  • [awatar]
    sstawny
    Mroczna i dzika ta opowieść... Wciąga jednak w swe nurty jak drapieżne fale wzburzonego oceanu. • Wyspa Shearwater, położona gdzieś między Tasmanią a Antarktydą, miała być nadzieją dla przyszłości. Tam bowiem utworzono podziemne magazyny w których naukowcy chcieli przechowywać nasiona roślin z całego świata. Wyspa jednak ginie na wskutek podnoszenia się poziomu morza. Opuścili ją naukowcy, została tylko jedna rodzina - ojciec Dominic z trójką nastoletnich dzieci: Raffem, Fen i Orly. Zamieszkują latarnię, opiekują się opuszczoną bazą i czekają na ostatni statek, który przypłynie za osiem tygodni. Tymczasem złowrogie morze wyrzuca na brzeg ciało kobiety, która wypadła z roztrzaskanej łodzi. Przeżyła dzięki pomocy mieszkańców Shearwater. Rowan, bo tak ma na imię kobieta, szuka swego zaginionego męża. Czy jednak mówi prawdę i dlaczego Dominic ostrzega dzieci, że nie można jej ufać? • Surowy klimat wyspy przenosi się na kartach powieści Charlotte McConaghy na relacje międzyludzkie. Więzi rodzinne pełne są niedomówień, zranień, głęboko skrywanych tajemnic. A jednak rodzina musi trzymać się razem, żeby przetrwać. W to wszystko wmiesza się Rowan, która też nie jest zbyt chętna do zwierzeń. Jej pojawienie się wywołuje jednak zamieszanie w relacjach ojca z dziećmi. Obudzi tęsknotę za kobiecą troskliwością, czułością i miłością. Czy na tej skazanej za zagładę wyspie jest jeszcze promień nadziei na lepsze jutro? • Dla mnie mroczność książki była magnesem, który ciągnął mnie ku wyspie. Chciałem być tam razem z jej bohaterami. Nie przestraszyły mnie fale, dotkliwe zimno, deszcze i wichury. Nie przestraszył mnie mroczny labirynt podziemnej bazy. Chciałbym się cieszyć nadzieją Orlyego na uratowanie nasion, posłuchać gry na skrzypcach Raffa i opiekować się fokami wraz z Fen. Chciałbym pocieszyć Dominica, że będzie dobrze... Wkrótce przypłynie statek... Tylko czy jego przybycie rozwiąże wszystkie problemy? Czy można ułożyć sobie nowe życie poza wyspą?
  • [awatar]
    sstawny
    Żeby dobrze zrozumieć fabułę ,,Kobiety z pokoju jedenastego" trzeba wpierw przeczytać lub obejrzeć adaptację innej książki Ruth Ware ,,Kobieta z kabiny dziesiątej". Bez tego ani rusz... • Dziennikarka Lo Blacklock powraca! Po urodzeniu dwóch synów, umoszczeniu sobie domowego gniazdka w Nowym Jorku u boku kochającego męża Judaha, Lo postanawia wrócić do zawodowego życia. Korzystając z zaproszenia milionera Marcusa Leidmanna wyjeżdża do Szwajcarii, by opisać dla gazety uroczystość otwarcia luksusowego hotelu. Rutynowe zadanie w niezwykle atrakcyjnych okolicznościach. Sama przyjemność. Było by pięknie i wspaniale gdyby nie przypadkowe (chociaż nie do końca) spotkanie ze starą znajomą (z poprzedniej powieści) - Carrie. I tu zaczyna się pełny zagmatwanych zdarzeń roller coaster z krymianalnym finałem. • W porównaniu do ,,Kobiety z kabiny dziesiątej" nowa powieść Ruth Ware warta jest tyle co odgrzewane kotlety. Da się strawić, ale bez zachwytu. Stopień komplikacji zdarzeń wydaje się ciężkostrawny. Naiwność Lo nie popłaca, a jej dobre serce nie pozwala opuścić toksycznej znajomej Carrie. • Jeżeli Ruth Ware raz trzeci spróbuje dopisać dalsze losy dzielnej Lo Blacklock to chyba sobie odpuszczę...
  • [awatar]
    sstawny
    Kot lekiem na całe zło. Brzmi pięknie i nieco fantastycznie. Tak jak cała tajemnicza klinika doktora Kokoro w ukrytym zaułku wiel­komi­ejsk­iego­ Kioto. Na wszelkie problemy psychiczne, czy to depresja, stres, czy pogubione relacje doktor Kokoro przypisuje kurację pobytową z kotem. I o dziwo, jak pokazują kolejne historie, terapie okazują się niezwykle skuteczne. • Wydaje się, że to książka łatwa i przyjemna w odbiorze. Opisuje jednak prawdziwe problemy z którymi zmaga się współczesny, wielkomiejski wyrobnik próbujący ułożyć sobie życie w zagonionym, zapracowanym i wyobcowanym świecie. A może ten świat, który oferuje nam deficyt relacji z drugim człowiekiem uda się uratować dzięki kotom. Brzmi pięknie i nieco fantastycznie. Czy tylko miłośnicy kotów mogą w to uwierzyć? • Zaleca się tę lekturę wszystkim szukającym wytchnienia od wiel­komi­ejsk­iego­ pędu życia.
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
31
  • Dom nad jeziorem
    Morton, Kate
  • Zabijemy Stellę
    Haushofer, Marlen
  • Czas starego Boga
    Barry, Sebastian
  • Tymczasowy dżentelmen
    Barry, Sebastian
  • Szczygieł
    Tartt, Donna
  • Tajemna historia
    Tartt, Donna
kkarwacka

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo