Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
ta powieść ma w sobie jakiś czar, magię ukrytą w czarnych skrzydłach Kruków. magię, która co chwila daje o sobie znać, wraca na ziemię i wybija się w niebo, lata, skrzy się, wydaje się być ułudą, jawą jaką dziwną. • Oto on, William Bellman trafia z procy w kruka, a ten pada martwy. jest duma pośród kolegów-świadków, ale i dziwny strach, że ptak nie odleciał, że on go trafił, że niby chciał trafić, ale może jednak powinien tego ptaka wystraszyć... ? tak nikła szansa była na to, by w niego trafić, a jednak - ta szansa przypadła jemu.... Lecz czasu nie cofnie, a stało się, co się stało. • Myśl o czarnym, martwym kruku powraca co jakiś czas. Kruki krążą ciągle, są, obserwują. Ludzie umierają. I zawsze odchodzi ktoś, kto w jakiś sposób znał Williama. dwóch z tej szalonej czwórki szkolnych przyjaciół też umiera. ale - biorąc wszystko na karby życia, nikt nie doszukuje się tu niczego szczególnego - nawet sam William. Nie łączy smutku, łez i żałoby z czarnym ptaszyskiem zabitym celnym strzałem z procy... • William dorasta. kształci się... • zostaje włókiennikiem... • zostaje prawą ręką szefa... • zostaje właścicielem fabryki i coraz bardziej rozrastającej się produkcji i sprzedaży tkanin... • staje się maniakiem owego zawodu, pnie się po stopniach kariery, chce więcej i więcej... • ciągle mu mało... • rodzina cierpi - żona umiera, dzieci też... zostaje córką, uratowana - czary? umowa? z kim i o co? ?? • Bellman traci zmysły - ryzuje wszystko zyskując wszystko - gracz w grze o życie • ciągle zżera go niedosyt... • kra, kra - ptaki krążą nad głową • ta powieść mieni się tysiącem odcieni czerni, która jest ni to zielona, ni granatowa, ni czarna błyszcząca, ruchoma, jakby poruszana przez wiatr. ta powieść ową czerń zarzuca na ciebie i wpadasz totalnie w nią. dajesz się unieść, bo ta porywa cię ku niebu. jesteś krukiem, który obserwuje, który jest, który czuwa i który bierze, co mu się należy. • personalizujesz się z każdym, kto się w tej książce pojawia. emocje nie stygną, zaskoczenia przychodzą z każdym kolejnym wyczytanym rozdziałem. zastanawiasz się dokąd to wszystko zmierza? do jakiego punktu wytrzymałości człowiek jest w stanie dojść? kiedy przychodzi otrzeźwienie umysłu, czy jest to w ogóle możliwe? • pierwsze strony wydają się być oderwane od rzeczywistości - czwórka nastolatków bawi się strzelaniem z procy i jeden trafia w kruka skrytego w gałęziach - tekst zapowiadający wstęp do ksiązki młodzieżowej - ale to taki haczyk. • czytaj, poczuj realizm kotłujący się z mrzonkami, sen wlatujący w życie i pomieszanie zmysłów. poczuj niepewność i domysły i tworzenie czegoś, co chyba miało miejsce, ale chyba nie potrafisz odtworzyć szczegółów. świetnie skonstruowana fabuła, która - co tu dużo mówić - wciąga.
-
takich książek o takim kalibrze jest tak nie wiele... • a to wielka strata dla ludzi, którzy szukają w powieściach głębi, pasji i tego, co trudno określić słowami, bo tym słowom się wymyka... • niesamowita powieść, która zmienia postrzeganie i siebie. zmienia wszystko nadając wszystkiemu innych barw, znaczenia i wartości... • oto rodzina, która powinna być szczęśliwa, ona piękna, on właściciel dwóch salonów samochodowych, dwójka dzieci. rodzina z planami na przyszłość, na sielankę i na ciągle utrzymujący się status świetnie ustawionej finansowo. obraz ładny, gorzej z tym, jak się rzeczy mają. • on staje się łazęgą i bankrutem. • ona staje się wrakiem kobiety • syn, pj, nie radzi sobie z rzeczywistością • a córka naśladuje koleżankę nie znając własnych wartości, talentu, czy odrębności jako takiej. • wszystko i wszyscy się rozłażą i dom staje się miejscem, z którego każdy ucieka. • rodzina nie istnieje. • ale - myślą o sobie, próbują powiedzieć coś, co im leży na duszy, próbują żyć lepiej i być lepszymi, ale gdy stają obok siebie to pustka w nich i wściekłość zmieszana z tym, co irytuje, a nie powinno. ten cały węzeł bezradności podlany furią we wnętrzu tworzy blokadę. patrzą na siebie i nie potrafią powiedzieć sobie tego, co chcą, tylko to, co się z nich niekontrolowanie wylewa. co kipi w nich, jak mleko na kuchence. rozlewają wokół ferment stroniąc od bliskości, od dotyku, od ciebie koło siebie. życie plącze się ścieżkami nikomu nie szczędząc łez, bicia, i traumy, a jednak... z tym bagażem idą przez lata i tłamszą go w sobie. niosą ów głaz, którego nie sposób porzucić gdzieś w drodze do domu... • PAUL MURRAY sprawił, że moja dusza przycichła, a serce chyba spowolniło. coś we mnie tąpnęło i poczułam się, jak wypluta z morza ryba., Pisanie MURRAYA porywa, przeżuwa i wypluwa cię z takimi emocjami i myślami, że nie możesz pozbierać się w jakąś spójną całość. i ta rozsypanka ciebie samego ciągnie się przez najbliższe dni i tygodnie i tkwi w tobie jak korzeń. treść, ci ludzie z tej powieści i to wszystko, co się dzieje na jej kartach, to wszystko sprawia, że nie możesz wyjść z podziwu. z tego, jak to autor zaplanował i jak literacko rozegrał - mistrzostwo pióra - dosłownie.
-
niesamowita powieść, która po przeczytaniu zasiada w pamięci i nie pozwala o sobie zapomnieć • wyjątkowa • ukazująca jakże smutny obraz rzeczywistości
-
Zaczęło się od palca... • Nie, zaczęło się od psa i spaceru... • A może początek to dom i małe miasteczko, Czarne i przeznaczenie? Pewnie tu jest trup pogrzebany, winowajca tego wszystkiego? Możesz szukać i dywagować, co i tak nie zmienia faktu, że ze strachem, ale i ciekawością literacką zanurzasz się w tej historii, co jak wzburzona rzeka snuje się po kartach „Tuż obok” Agnieszki Olejnik. • Małe miasteczko, plotkujący ludzie i Anna z psem, która nie wie, co ją czeka. By zatrzasnąć z hukiem drzwi do tego, co było, zaczyna nowy etap życia. Szuka świętego spokoju i wytchnienia, lecz próżno mają się te plany do tego, co los szykuje w zanadrzu. I choć znajduje pracę w bibliotece, a w sercu jakiś spokój i wszystko mogłoby się wydawać sielską idyllą, przypadkowo znaleziony odcięty palec zmienia wszystko. Anka zgłasza makabryczny incydent na policję, a ta podczas przeszukiwań pobliskiego lasu natrafia na zwłoki Tomasza, miejscowego ogrodnika i złotej rączki w jednym. Ale, ale!!! Pojawia się problem. Denat ma wszystkie palce. Tak zaczyna się strach i trwoga w Ance, bo nic nie jest proste, jak się początkowo odczuwało, a ludzie, nawet ci w mundurach, nie dają nadziei na bezpieczeństwo. Coraz więcej się komplikuje, a w miasteczku zaczynają dziać się tajemnicze rzeczy. I chyba ta kumulacja wszystkiego napędza Ankę do tego stopnia, że sama staje się detektywem. Lecz – czy to aby rozsądne? • „Makabryczne odkrycia to nie tylko dowód zbrodni – to lustro, w którym odbija się ludzka samotność i strach.” • „Tuż obok” gra na emocjach. Czytanie sprawia frajdę, ale i pewnego rodzaju zatrwożenie, które tylko potęguje emocje. Mimowolnie stajesz się Anką i próbujesz stawić czoła temu, co książkowy pierwowzór. Boisz, ale coś w tobie sprawia, że próbujesz. Że mimo wszystko znajdujesz w sobie krztę kobiecej odwagi i niuchasz tam, gdzie nie powinnaś. I wiesz o tym, że ryzykujesz, że stajesz na linii wroga, ale cóż – mówisz sobie. Wóz, albo przewóz. A wszystko to zasługa dobrego pióra autorki, świetnie skonstruowanej fabuły i perfekcyjnie wręcz przemyślanej intrygi, która z każdą stroną coraz bardziej odbiera zmysły i racjonalność. Zanurzasz się w powieści, która jest mieszanką kryminału, obyczajowości i romansu w jednym. Wyczuwasz charaktery postaci, ich złość, ale i podszepty umysłu. Twój też szepcze, coś podrzuca, coś przypuszcza. I tak siedzisz z nosem w książce do końca. • Pochłania cię, wciąga i dziwnie nie puszcza. • agaKUSIczyta • Agnesto
-
ZBIERACZE BORÓWEK, wzdycham po zakończeniu czytania. Na myśl przychodzą mi pola z filmowej wersji "Przeminęło z wiatrem", czy robotnicy na polach z serialu "Północ Południe"... • ZBIERACZE BORÓWEK i ich dusze, które wniknęły w moją. Zaczęłam czytać niepozornie, przykucnęłam jakoś, że na chwilę tylko, że na dwadzieścia minut, że tylko zacznę, że zobaczę, że ... i nic z tego że na chwilkę nie wyszło. Zostałam w tej książce cała i do dziś chyba jestem, mimo, że lektura dawno odłożona. • i chyba to jest piękno, jakiego zawsze szukam w książkach. tej tajemnicy wymieszanej z ciekawością i z tym eterycznym zmysłem strachu jakiegoś. bo co jeśli...? co się stanie i dlaczego...? • i jak to życie pokrętne jest. • i nurzam się w historii rodziny, która zmaga się z tragedią - ze zniknięciem Ruthie. została sama na wzgórzu. tam ją zostawia Joe, który z tym jej zostawieniem do śmierci nie znajdzie w sobie ukojenia. koszmar czynu i samoobwinianie będą mu ściskać gardło do chwili śmierci. wiele kroków postawi z złym kierunku, zbyt wiele słów powie, których nie powinien, zbyt wiele przemilczy, zbyt wiele przełknie, zrobi i zniszczy... i upadnie w samotności i chorobie, by pewnego dnia dowiedzieć się o życiu bez niego. • i jest Norma, która Normą nie czuje się w ogóle. są sny i wiele niewiadomych i rodzice, którzy milczą lub mówią to, co chcą by wiedziała. a prawda? gdzie jest prawda? czy życie ma być ślizganiem się po przeczuciach, domysłach i jakiś wewnętrznych poszukiwaniach siebie gdzie indziej? • i nadchodzi moment, gdy choroba się panoszy, gdy zjawiają się ludzie - ci potrzebni i wyczekiwani, nadchodzi chwila ukojenia. dla wszystkich. • i puszcza węzeł na szyi, łapiesz oddech i wiesz, że życie - jakby nie było - jest bardzo dobre. • ZBIERACZE BORÓWEK czyta się z emocjami. czytasz i chłoniesz każdą z postaci. wiesz, co znaczy samotność pośród ludzi i łzy wypłakane w ciemnym pokoju. wiesz, jak ściska tata i jak głaszcze mama. wiesz, czym jest rodzina, bliskość i kochające oczy, które patrzą na ciebie. wiesz, czym jest dom i bycie w nim. tak wiele? oj, wiele, a niewiele. • wspaniała powieść, która wrasta w duszę czytającego i tam zostaje. • agaKUSIczyta